Kopciuszek zwyczajny.

English below in blue.

Ostatnio nawiedził mnie kopciuszek. Gdy nie zgubił pantofelka, zacząłem coś podejrzewać – okazało się, że to facet…

I met a black redstart lately that in Polish is called „kopciuszek” that would translate to a „cinderella”. Cute, isn’t it?


Powyższe zdjęcie licencjonowane jest na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above image is licensed under CC BY-NC-ND 3.0.

Portret kazuara.

English below in blue.

Dziś całą rodzinką wybraliśmy się do warszawskiego zoo. Jak zwykle było na co popatrzeć. Mi w obiektyw szczególnie wpadł kazuar. Prawda, że ładnie wyszedł?

Today me and my family went to the Warsaw Zoo. As usual there was plenty to see – for example we met this very photogenic cassowary. Don’t you think it looks really nice?


Powyższe zdjęcia licencjonowane są na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above images are licensed under CC BY-NC-ND 3.0.

Pokląskwa.

English below in blue.

W czwartek spotkałem nieznanego mi wcześniej małego ptaszka – z tego co udało mi się ustalić jest to dorosły samiec pokląskwy. Bardzo podoba mi się ta nazwa!

On Thursday I met a little bird that I didn’t know before – I managed to identify it as an adult male of a whinchat.


Powyższe zdjęcie licencjonowane jest na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above image is licensed under CC BY-NC-ND 3.0.

Muchołówka żałobna.

English below in blue.

Wczoraj w lesie niedaleko Jaty spotkałem takiego małego ptaszka. Po pewnych problemach z identyfikacją udało się ustalić, że to samica muchołówki żałobnej.

Yesterday in the forest near Jata I met this little bird. After some trouble with identification it finally turned out to be a european pied flycatcher.


Powyższe zdjęcia licencjonowane są na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above images are licensed under CC BY-NC-ND 3.0.

Sarna przed zachodem słońca.

English below in blue.

Ciąg dalszy spotkań z ostatniego poniedziałku – to był naprawdę owocny dzień. Tym razem chciałbym Wam pokazać sarenkę, która spotkałem przed zachodem słońca gdy czaiłem się na drozdy i która w ogóle nie miała nic przeciwko mojej obecności.

Another part of my wildlife meetings from last Monday – it was a really fruitful day. This time I would like to show you a roe deer that I met before the sunset, when I was trying to find some song trushes and had nothing against my presence.


Powyższe zdjęcia licencjonowane są na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above images are licensed under CC BY-NC-ND 3.0.

Poranek na mokradłach.

English below in blue.

W poniedziałek rano ponownie miałem okazję odwiedzić mokradła niedaleko Jaty koło Łukowa. Minęło już trochę czasu od wschodu słońca i złota godzina dobiegała końca, ale światło nadal był bardzo ładne.

In the Monday morning I had another chance to visit the marsh grounds in the vacinity of Jata near Łuków. It was well after sunrise and the golden hour was ending but the light was still really nice.

Już na samym początku dostrzegłem sarnę biegnącą w stronę lasu. Na chwilę się zatrzymała, ale nie wydawała się szczególnie zaniepokojona moja obecnością. Przez chwilę nawet zastanawiałem się czy mnie zauważyła, ale to raczej nie mogło budzić wątpliwości – mimo, że byłem blisko lasu to doskonale oświetlało mnie wschodzące słońce.

At first I saw a roe deer running in the direction of the woods. It stopped for a moment, but didn’t look very disturbed with my presence. For a minute I was even wondering if it spotted me, but that was quite obvious – although I was near the forest edge I was well lit by the rising sun.

Gdy sarna zniknęła w oddali zacząłem obserwować bliższe otoczenie. Śpiewał jakiś ptak – okazało się, że to siedzący na pobliskim krzaku trznadel.

When the roe disappeared far away I started to observe my nearest surroundings. A bird was singing – it was a yellowhammer that was sitting in the nearby bush.

Jakieś 200 metrów dalej zaczynały się mokradła. Spokojnym krokiem skierowałem się w ich stronę. Słyszałem klangor żurawi – byłem zadowolony po to głównie je szedłem zobaczyć. Kolejna godzina była ucztą dla oczu i uszu. Oprócz żurawi widziałem również dzikie kaczki, które co u rusz zrywały się do lotu i okrążały mokradła.

About 200 meters further the marshes start. I walked in their direction with caution. I heard the cranes clanging – that made me very happy as seeing them was my primary goal during this trip. The next hour was a feast for eyes and ears. Besides the cranes I saw wild ducks, that were getting in the air and flying around the marsh ground.


Powyższe zdjęcia licencjonowane są na zasadach CC BY-NC-ND 3.0.

Above images are licensed under CC BY-NC-ND 3.0.