List pożegnalny admina.

Przypomniał mi się pewien wpis na bashu jaki kiedyś widziałem. Zawiera on pewien, mniej lub bardziej autentyczny, list pożegnalny administratora do swojego przełożonego. Poniżej zamieszczam moje autorskie tłumaczenie tego listu.

Drogi Panie X.

Jako absolwent szkoły wyższej, mam kilka bardzo podstawowych oczekiwań. Głównym z nich jest to, że moi przełożeni przewyższają intelektem popularną wiewiórkę ziemną. Po Pańskim konsekwentnym i uprzykrzającym nękaniu moich współpracowników i mnie podczas wypełniania naszych obowiązków mogę tylko wnioskować, że jest Pan jednym z tych niewielu prawdziwych genetycznych odpadów naszych czasów.

Proszenie mnie, administratora sieci, o wyjaśnianie każdego malutkiego niuansu wszystkiego co robię za każdym razem kiedy zdarzyło się Panu zajrzeć do mojego pokoju jest nie tylko stratą czasu, ale i marnowaniem drogocennego tlenu. Zostałem zatrudniony ponieważ wiem jak łączyć w sieci systemy komputerowe, natomiast Pan najwyraźniej został zatrudniony w celu dostarczania rozrywki mnie i innym pracownikom, obserwującym jak po raz setny bezskutecznie próbuje Pan zrozumieć działanie "kopiuj, wklej".

Nigdy nie zrozumie Pan komputerów. Coś tak niewiarygodnie prostego jak kod binarny w dalszym ciągu daje Panu zbyt wiele możliwości. Dodatkowo nigdy nie zrozumie Pan dlaczego ludzie Pana nienawidzą, ale spróbuję to Panu wyjaśnić...

Snuje się Pan po budynku przez cały dzień, ślamazarnie szukając win innych. Ma Pan na sobie spięty, bezużyteczny wyraz twarzy, który mógł zadziałać podczas Pana rozmowy kwalifikacyjnej, ale teraz, gdy już ma Pan prawdziwe obowiązki, obdarza Pan nim przepracowaną kadrę, mając nadzieję, że ich talent przykryje Pańską jarzącą się nieudolność. W świecie menedżerskiej ewolucji jest Pan zielono niebieską algą, którą wszyscy zjadają i z której wszyscy się śmieją. Menedżerowie tacy jak Pan są przykrym dowodem prawdziwości zasad Dilberta. Jako, że sytuacja raczej się nie zmieni bez przejścia przez Pana zabiegu pełnej odwrotnej lobotomii, jestem zmuszony do złożenia mojej rezygnacji.

Aczkolwiek mam parę pożegnalnych przemyśleń.

  1. Gdy ktoś dzwoni do Pana w sprawie zatrudnienia, to nielegalne jest jest wystawianie mi przez Pana złych referencji. Najmocniejszą rzeczą jaką może Pan powiedzieć aby mnie zranić jest "wolałbym nie komentować". Moi znajomi będą co jakiś czas dzwonić przez kilka następnych tygodni, aby upewnić się o Pana uczciwości, bo wiem sam nie wytrzymałby Pan.
  2. Mam wszystkie hasła do wszystkich kont w systemie i znam każde hasło, którego używał Pan przez ostatnie pięć lat. Jeśli postanowi Pan być sprytny opublikuję Pańską "listę ulubionych", którą zapobiegawczo zachowałem kiedy kazał mi Pan zbackupować Pańskie bezużyteczne pliki. Wydaje mi się, że wyrażenia takie jak "Lolita" zwykle nie są mile widziane przez firmę.
  3. Kiedy pożyczył Pan aparat cyfrowy "aby zrobić zdjęcia na urodzinach Pańskiej mamy", zapomniał Pan wspomnieć, że zamierzał też Pan zrobić sobie kilka gołych fotek w lustrze. Później zapomniał Pan ich skasować jak ten ostatni techno-kretyn, którym naprawdę Pan jest. Wystarczy powiedzieć, że w życiu nie widziałem tak dziwnych aktów z butelką sosu, ale zapewniam Pana, że zostały one skopiowane i zachowane w bezpiecznym miejscu do czasu napisania dla mnie przez Pana świetlistego listu referencyjnego. (Proszę włączyć sprawdzanie pisowni. Nienawidzę poprawiania błędów po Panu.)

Dziękuję za poświęcony mi czas i oczekuję referencji na moim biurku przed 8:00 rano dnia jutrzejszego. Proszę powiedzieć komuś o tym choć słowo, a wszystkie Pańskie pokręcone, odrażające obsesje zostaną upublicznione. Nigdy rób w ch*** swojego administratora systemów. Dlaczego? Bo wie o wszystkim co robisz w trakcie całego tego swojego wolnego czasu.

Życzę wielkiego i wspaniałego dnia.

Wszystkim, którzy choć trochę kojarzą na czym polega praca administratora pojawił się zapewne na ustach szyderczy uśmieszek. Tak, administratorzy systemów, sieci czy też baz danych mają dostęp do wielu różnych informacji - w tym tych bardzo wrażliwych - z czego niestety wielu pracowników i pracodawców nie zdaje sobie sprawy.

Podsumowując: szanuj Admina swego, jest jednym z najbardziej newralgicznych osób w Twojej firmie.